Morskie zawirowania
Gdynia
Międzynarodowe Forum Gospodarcze
- zakończone
„Europejska zintegrowana polityka morska
– perspektywa 2020-2050”
Polscy i zagraniczni eksperci – wybitne postaci świata biznesu i nauki, cztery konferencje tematyczne, w tym po raz pierwszy panel środowiskowy – to podstawowe elementy niezwykle bogatego programu Międzynarodowego Forum Gospodarczego w Gdyni, które odbyło w piątek.
Odbyły się panele tematyczne: Gospodarka morska temat przewodni: „Europejska zintegrowana polityka morska – perspektywa 2020-2050” „Turystyka kulinarna - czyli przepis na sukces szlaków, imprez i produktów kulinarnych” „Gospodarowanie odpadami – teoria i praktyka” „DESIGN FOR A BETTER LIFE / Projektowanie na rzecz lepszej jakości życia”.
Do konferencji powrócimy w przyszłym tygodniu!

Leszek Kłoda PŻM: „Wiele załóg porwanych statków w trakcie i po uwolnieniu przeżywa koszmarne stresy i praktycznie w każdym wypadku pozostawia to trwałe piętno na ich psychice”
Piraci i co dalej …
Codziennie, już od kilku lat, z rejonu Zatoki Adeńskiej napływają informacje o atakach pirackich na statki handlowe. W ciągu ostatnich dwóch lat rejon zagrożenia atakami przy nowej taktyce użycia przez piratów statków-matek rozszerzył się na rejon Oceanu Indyjskiego praktycznie od południowej części Morza Czerwonego – cieśniny Bab El- Mandeb poprzez Kanał Mozambicki , Basen Somalijski po wybrzeże Indii !
Tam gdzie natężenie żeglugi jest największe, można niestety oczekiwać najgorszego. Zagrożone są szlaki tankowców z Zatoki Perskiej, zagrożone są połączenia liniowe z Azją.
Działania obronne w ramach operacji ATALANTA prowadzone przez Państwa, które wysłały swoje okręty wojenne nie są w stanie zapewnić pełnego bezpieczeństwa jednostkom handlowym. Sam fakt działania na obszarze ponad miliona mil kwadratowych 30 – 40 jednostek wojennych daje pogląd na sytuację i możliwości.
Drugim elementem wiążącym ręce działającym przeciw piratom morskim jest aktualne prawo morskie dające wolność mórz i wolność żeglugi. Interwencja może być przeprowadzona jeżeli jest się świadkiem / ofiarą bezpośredniego aktu przemocy, a przy tej ilości środków jest to bardzo trudne do wykonania.
Na tle tego dość uproszczonego obrazu sytuacji, najbardziej i bezpośrednio poszkodowanymi są załogi statków które muszą prowadzić żeglugę w tym rejonie . Gospodarka bowiem rządzi się swoimi prawami, produkcja wymaga na bieżąco surowców, a handel – artykułów.
Dla tego też w ostatnim czasie coraz częściej odzywają się wśród marynarzy głosy o konieczności przerwania tej spirali strachu poprzez radykalne i efektywne działanie na rzecz poprawy bezpieczeństwa żeglugi. Wiele załóg porwanych statków w trakcie i po uwolnieniu przeżywa koszmarne stresy i praktycznie w każdym wypadku pozostawia to trwałe piętno na ich psychice . Wielu nie wraca na morze. Niestety, pojawiły się również śmiertelne ofiary w trakcie napadów.
W wyniku tego coraz częściej jedni Armatorzy spotykają się z odmową mustrowania na statki żeglujące w tym rejonie a inni , których statki zajęto, płacą ogromne sumy okupów. W kontekście powyższego należy mieć świadomość że marynarz nie jest szkolony i przygotowany do takich działań, jak stawianie czynnego oporu piratom morskim, a w konsekwencji narażania swego życia i zdrowia . Nie powinno się prowokować ani dopuszczać do takiego niebezpieczeństwa !
Obowiązek zwalczania i zapobiegania piractwu spoczywać powinien na tych którzy są do tego odpowiednio przygotowani i przeznaczeni.
Stosowane są, co prawda bierne środki obrony, pojawiły się na rynku żeglugowym Agencje zapewniające ochronę jednostek w tym rejonie, nie mniej jednak opinie na ten temat są podzielone, ponieważ każde zbrojne reagowanie na atak eskaluje przemoc i w konsekwencji może doprowadzić do zagrożenia życia załogi i zniszczeń na statku . Szczególnie niebezpieczne jest to dla jednostek których uszkodzenie może spowodować katastrofę ekologiczną.
Bezsilność w dotychczasowych działaniach , dynamika sytuacji , wymusza konieczność rozwiązania problemu piractwa morskiego jak najszybciej , i należy poszukiwać tego poza żeglugą, (prowadząc równolegle operacje osłonowe jak dotychczas ) w formie konkretnych działań politycznych i gospodarczych w obszarze Państw sąsiadującym z zagrożonymi rejonami przez społeczność międzynarodową bazując na mandacie ONZ.
Konsekwencją tego powinno być odcięcie od źródeł zaopatrzenia i presja na ludzi podejmujących ten proceder, a stworzenie warunków dla egzekwowania przystosowanego do tej sytuacji prawa pozwoli na uwolnienie się od tego haniebnego procederu. Tym bardziej że precedens bezradności szybko może skutkować rozlaniem się tej zarazy dla żeglugi na inne rejony podatne ze względów politycznych i ekonomicznych jak Afryka Zachodnia, Ameryka Południowa i Środkowa. Już dziś incydenty w tych rejonach nie należą do rzadkości.

Kpt. ż. w. Leszek Kłoda
Piotr Jania, wiceprezes Związku Miast i Gmin Morskich:„W tym roku obchodzić będziemy 20 lecie powstania naszego stowarzyszenia. Zaczynaliśmy bardzo skromnie, a fakt, że obecnie do związku należą już 33 gminy i miasta, świadczy, że dobrze realizujemy program, jesteśmy potrzebni”
Realizujemy projekty
związane z gospodarką morską
„Morza i Oceany” - Jak Związek Miast i Gmin Morskich komentuje ostatnie wydarzenia, związane z walką o zerową stawkę VAT i podatkiem od nieruchomości portowych ?

Piotr Jania: - Związek Miast i Gmin Morskich również dołączył do walczących o zerową stawkę VAT. Już jesienią 2009 roku ,a później na Walnym Zebraniu Delegatów w maju 2010 roku, ponowiliśmy w formie uchwały naszą dezaprobatą podejmowania prób obciążania spółek portowych podstawową stawką VAT za usługi portowe .Zdawaliśmy sobie sprawę z tego że wprowadzenie 22% podatku spowoduje że większość spółek portowych zbankrutuje. Żadne racjonalne tłumaczenia nie przekonały urzędników Ministerstwa Finansów. Całe szczęście, że posłowie zostali przekonani przez całe środowisko morskie do naszych zastrzeżeń i w głosowaniu prawie jednogłośnie zmienili niefortunny zapis. Ale walka jeszcze nie jest zakończona, trzeba pamiętać, że nie ma jeszcze decyzji senatorów. Tylko po co nam wszystkim było to potrzebne. Liczymy że w najbliższym czasie sprawa raz na zawsze zostanie załatwiona a portowcy wreszcie z ulgą odetchną .Natomiast jeżeli chodzi o podatek od nieruchomości, to pomoc związku ograniczyła się do przekazania niezbędnych dokumentów, z których jasno wynikało na jakie podstawie zmniejszono podatek od nieruchomości w Gdańsku i Gdyni.
„MiO” - Czy jest to zjawisko normalne, że Gdynia i Gdańsk płacą podatek w wysokości 0,3 proc. a Szczecin 3 proc. ?
P. J. - Nie, jest to rzeczywiście nienormalne. Prawo w Rzeczpospolitej jest jednakowe dla wszystkich obywateli i dla wszystkich podmiotów gospodarczych, niezależnie od miejsca zamieszkania, czy miejsca funkcjonowania. Nie jest dla nas zrozumiałe postępowanie Prezydenta Szczecina Piotra Krzystka, który upiera się, że ten temat powinien rozwiązać wojewoda zachodniopomorski .Sprawa dalej nie jest rozstrzygnięta i nie zdziwimy się jak sprawa znajdzie swój finał w Sądzie.
„MiO” - A jaką mamy sytuację w innych morskich i nadmorskich miastach, gdzie są mniejsze i większe porty ?
P. J. - Należy pamiętać, że zmniejszenie podatku od nieruchomości z 3% na 0,3% może mieć zastosowanie tylko odnośnie portów o strategicznym znaczeniu dla gospodarki. Portami tymi są Szczecin, Świnoujście, Gdynia i Gdańsk. Dlatego też podatek od nieruchomości w mniejszych portach pozostaje bez zmian.
„MiO” - Czy ZMiGM jest w stanie w tej kwestii pomóc ?
P. J. - W chwili obecnej nie mamy sygnałów, żeby dla innych portów jest to jakiś duży problem. Oczywiście o ile będą sygnały, że trzeba również zmianami objąć mniejsze porty, to zajmiemy się tym tematem. W ostatnich latach mniejsze porty otrzymały z różnych źródeł duży zastrzyk finansowy i z powodzeniem realizują inwestycje portowe. Dotyczy to Kołobrzegu, Darłowa, Mrzeżyna i innych portów.
„MiO” - Z jakimi planami wystartował w tym roku związek, by morskim i nadmorskim miastom żyło się lepiej ?
P. J. - Realizujemy obecnie różne projekty krótko i długoterminowe. Zadaniem tych projektów jest pomoc w dalszym szybkim rozwoju polskiego wybrzeża. Podejmujemy działania na rzecz promocji oraz w tworzeniu mikroregionalnych programów turystycznych. Z udziałem Polski realizowany będzie unijny program Europejskiej Współpracy Terytorialnej a w nim projekt Program Regionu Morza Bałtyckiego. Projekt poświęcony zagadnieniom związanym z gospodarką morską i rozwojem miast położonych w regionie Morza Bałtyckiego. Ponadto w dalszym ciągu będziemy monitorować funkcjonowanie ustawy O Ochronie Brzegu Morskiego oraz innych ustaw dotyczących gospodarki morskiej. Na bieżąco współpracujemy z gminami w rozwiązywaniu pojawiających się problemów -- robimy już to 20 lat. W tym roku obchodzić będziemy 20 lecie powstania naszego stowarzyszenia. Zaczynaliśmy bardzo skromnie, a fakt, że obecnie do związku należą już 33 gminy i miasta ,świadczy że dobrze realizujemy program, jesteśmy potrzebni. W najbliższym czasie odbędzie się Walne Zebranie Delegatów, gdzie wybierzemy nowe władze oraz określimy kierunki działań, które spowodują, że mieszkańcom naszych miast nadmorskich będzie żyło się lepiej, a turyści będą zadowoleni z wypoczynku na polskim wybrzeżu.
„MiO” - Może napotykacie na jakieś problemy ? Jakie ?
P. J. - Problem jest jeden i zawsze taki sam, czyli brak środków finansowych na realizacje inwestycji, które chciałyby realizować miasta i gminy naszego związku. Trzeba jednak przyznać, że w porównaniu do poprzedniej dekady, ilość środków finansowych jest na poziomie bardziej jak przyzwoitym.
„MiO” - Z roku na rok polskie gminy, w tym nadmorskie przechodzą wielkie przeobrażenia, poprawiają swój wizerunek, ruszyło budownictwo, powstają nowe hotele. Czy nadmorska, piękna przyroda na tym nie ucierpi ?
P. J. - Polskie wybrzeże staje się coraz piękniejsze coraz bardziej atrakcyjne dla turystów i mieszkańców Powstają nowe miejsca noclegowe. SPA i basen z dodatkami staje się powoli standardem każdego budowanego hotelu, lub ośrodka wypoczynkowego. Pozwala to na znaczne wydłużenie sezonu wypoczynkowego, a są nawet ośrodki, gdzie życie tętni cały rok. Zmiany widoczne gołym okiem cieszą, widać znaczny wzrost poziomu kultury turystycznej, a oferta turystyczna jest coraz bardziej atrakcyjna. Cieszy również to, że piękna przyroda nadmorska nie jest bezmyślnie niszczona, ale jest jednym z elementów podnoszących walory estetyczne, poprawiające w znacznym stopniu wizerunek naszych nadmorskich miast i miasteczek. Wybrzeże zmienia się, to jest dobry prognostyk na przyszłość.
Dziękujemy za rozmowę
Rozmawiał: Bogdan Tychowski
Mirosław Folta: „Budujemy nowe statki – i niestety musimy się z tego tłumaczyć. Tak jakby rozwój firmy był powodem do wstydu”
Polska Żegluga Morska
– Przedsiębiorstwo Państwowe
Niedawno żegnaliśmy kolejną dużą grupę pracowników, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Wielu z nich przepracowało w Polskiej Żegludze Morskiej czterdzieści lat i więcej. Spędzili tu więc całe swoje zawodowe życie. Ale tak długi staż nikogo u nas nie dziwi. Jeśli zapytamy członków załóg czy kadr lądowych, czy zamierzają w przedsiębiorstwie przepracować aż do emerytury, to zdecydowana większość z nich odpowie twierdząco. Jest to jeden z dowodów na to, że wiele z tych osób niezwykle mocno identyfikuje się ze swoją firmą a całą załogę przedsiębiorstwa traktują oni jak wielką wspólną społeczność. I nie ma w tym żadnej przesady, czy udawania. Tak jest w rzeczywistości.
Firma z długą historią
Polska Żegluga Morska powstała prawie 60 lat temu. Przez wszystkie te lata przez firmę przeszły całe pokolenia pracowników morskich i lądowych. Kiedy ojcowie awansowali na kolejne stopnie kariery statkowej, ich synowie już wybierali szkoły morskie jako swój profil edukacji. Tak było kiedyś i tak jest dzisiaj.
Przez ostatnie 60 lat zmieniała się również sama PŻM. Na początku było to niewielkie przedsiębiorstwo, liczące zaledwie 11, większości starych statków, które nie wypływały poza Bałtyk i Morze Północne. Ale już w latach 60. nasze jednostki wypłynęły na szerokie oceany i tak już zostało. Dziś mamy ponad 70 nowoczesnych statków, które są obecne w portach całego świata. Mamy silną pozycję rynkową, zwłaszcza w rejonie atlantyckim i jesteśmy uznawani za jednego z największych armatorów przewozów masowych w Europie. I znów chcę podkreślić, że budowa tej pozycji rynkowej i tak potężnej floty nie byłaby możliwa bez ogromnego zaangażowania pracowników i ich głębokiej identyfikacji z firmą.
Statki PŻM są polskie !
W prasie możemy przeczytać czasami, że Polska nie ma swojej floty, bo wszystkie statki pływają pod obcymi banderami. Nic bardziej mylnego. Statki Polskiej Żeglugi Morskiej, choć z przyczyn niezależnych od nas nie mają na burcie nazwy Szczecin, należą w stu procentach do PŻM. Są zarządzane ze Szczecina i u tutaj prowadzimy nabór kadr. Na wszystkich naszych statkach pracują wyłącznie polskie załogi. Łącznie jest to dwa i pół tysiąca osób. Około połowa z marynarzy pochodzi ze Szczecina i okolic, kolejne trzydzieści procent to mieszkańcy Trójmiasta, pozostali przyjechali do PŻM z całej Polski. Mamy więc w naszych załogach nie tylko mieszkańców Pomorza Zachodniego i Gdańskiego ale na naszych statkach pływają też Ślązacy czy Górale. Jest to więc firma na wskroś polska i tak jest postrzegana na całym świecie.
Choć nasze statki zmuszeni jesteśmy rejestrować za granicą – a trzeba wyraźnie podkreślić, że nie jest to nasza wina - jednak staramy się, aby zachować na nich jak najwięcej polskości. Wszystkie one noszą więc rodzime nazwy. Mamy zatem w swojej flocie statki m/s „Solidarność”, m/s „Armia Krajowa” czy m/s „Orlęta Lwowskie”. Mamy też statek m/s „Szare Szeregi”, którego nazwę z wielkim trudem wymawiają obcokrajowcy. Z kolei ostatnio budowane jednostki, z długiej serii 38-tysięczników, postanowiliśmy ochrzcić nazwami polskich regionów. Jest w tej grupie więc m.in. m/s „Pomorze” czy m/s „Kaszuby”. Na każdym z tych statków znajduje się wiele elementów związanych z danym regionem, dzięki czemu w każdym zagranicznym porcie, goście którzy wchodzą na pokład od razu przenoszą się w klimaty różnych polskich krain. Nasze działania w tym kierunku doceniane są przez lokalne społeczności. Niedawno podpisywaliśmy umowę patronacką nad statkiem m/s „Kociewie”. Przy tej okazji prezes tczewskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Krzysztof Korda powiedział, że cieszy go, iż Polska Żegluga Morska budując statki nadaje im nazwy związane z polskimi regionami. – To wielki ukłon PŻM w stronę promowania regionów i regionalizmu – podkreślił prezes Korda.
Nasze inwestycje
Budujemy nowe statki – i niestety musimy się z tego tłumaczyć. Tak jakby rozwój firmy był powodem do wstydu. Wciąż zadają nam pytania, dlaczego polski armator nie buduje w polskich stoczniach ? Po raz setny tłumaczymy więc wszystkim, że polskie stocznie odrzuciły naszą ofertę. Gdyby podjęły się budowy i chciały to zrobić po cenach rynkowych – a te jak wiadomo dyktują Azjaci – to do każdego ze statków musiałyby dołożyć po kilka milionów dolarów. W całej Europie od dawna nie buduje się masowców, bo jest to nieopłacalne, dlaczego więc w Polsce miałoby być inaczej. Niestety, temat ten jest często wykorzystywany przez osoby, które źle życzą PŻM. Doskonale zdają sobie sprawę, że to prosty rachunek ekonomiczny każe nam budować flotę w Chinach, jednak wciąż próbują w mediach podgrzewać atmosferę oskarżając nas o brak patriotyzmu, a czasem wręcz o to, że to z powodu PŻM upadły polskie stocznie. Niestety, sukces naszej firmy boli wielu frustratów i zapewne nie zaprzestaną oni swoich ataków także i w przyszłości.
Pozostać przedsiębiorstwem państwowym
Od 60 lat nie zmienił się także nas status własnościowy. Wciąż jesteśmy przedsiębiorstwem państwowym. Wiele z osób, w tym również polityków, stara się nam przypiąć z tego powodu „łatkę” firmy „archaicznej”. Z wielkim trudem staramy się ich przekonać, że to nie forma własności ale sposób zarządzania, decyduje o sukcesie lub porażce danego przedsiębiorstwa. W naszych dyskusjach na ten temat mamy mocne argumenty.
Przypomnijmy fakty. W pierwszym kwartale 2009 roku stawki przewozowe spadły aż o 95 proc. w porównaniu z wrześniem 2008. Ubiegły rok był więc ewidentnie rokiem kryzysu. Pomimo to jednak, Grupa Polskiej Żeglugi Morskiej zamknęła bilans 2009 roku zyskiem netto w wysokości ponad stu milionów złotych. Z rankingu opublikowanego przez tygodnik „Polityka” wynika, że jesteśmy najbardziej dochodowym przedsiębiorstwem transportowym w Polsce.
Wynik taki osiągnęliśmy przy jednoczesnych dużych wydatkach na inwestycje. W ubiegłym roku wprowadziliśmy do eksploatacji pięć statków, w tym roku planujemy odebrać ze stoczni kolejnych 9 lub 10 jednostek. Udział środków własnych w tych inwestycjach wynosi ponad 40 procent. Nowe statki oznaczają też nowe miejsca pracy. Tylko w tym roku zamierzamy zatrudnić około 300 osób.
Pracujemy z dala od polityki
Od wielu miesięcy z Ministerstwa Skarbu Państwa dochodzą do nas sygnały o dwóch proponowanych dla nas scenariuszach. Pierwszym z nich jest komercjalizacja.
Czym jest komercjalizacja dla firm, widzimy chociażby na przykładzie z branży żeglugowej, w postaci chociażby dawno upadłej już spółki „Transocean”, czy potężnych niegdyś Polskich Linii Oceanicznych, które w czasie, gdy były spółką Skarbu Państwa wyprzedały 99 procent swojej floty. Jak długi może być z kolei okres oczekiwania skomercjalizowanego przedsiębiorstwa na prywatyzację widzimy na przykładzie PŻB, która to firma czeka na prywatnego właściciela od 17 lat. Komercjalizacja oznacza przede wszystkim wejście do firmy polityków i mianowanie członków zarządu i rady nadzorczej z klucza politycznego, bez brania pod uwagę ich przygotowania merytorycznego. Nie jest tajemnicą, że w Polsce, gdy zmieniają się rządy, wymienia się jednocześnie zarządy w większości spółek Skarbu Państwa. Wiele z osób mianowanych na kierownicze stanowiska to ludzie spoza danej branży przywożeni w przysłowiowych teczkach.
Tymczasem w PŻM istnieje bardzo zdrowa tradycja, aby do kierowania przedsiębiorstwem wybierać tylko te osoby, które przez lata zdobywały doświadczenia w branży żeglugowej. U nas aby zostać dyrektorem naczelnym trzeba udowodnić, że jest się znakomitym fachowcem w zarządzaniu statkami, nie wystarczy jedynie legitymacja rządzącej w danym momencie partii czy też koneksje polityczne. Zmieniają się też ekipy rządzące a szef PŻM pozostaje ten sam. Jest to gwarancja niezakłóconej ciągłości pracy firmy i gwarancja stabilności dla naszych partnerów handlowych na całym świecie.
Prywatyzacja, ale jaka ?
Innym scenariuszem przekształceń własnościowych mogłaby być bezpośrednia prywatyzacja. Wśród niektórych pracowników PŻM pojawiają się głosy, że przejęcie firmy przez prywatnego właściciela oznaczałoby, że będą znacznie więcej zarabiać. Tak jak ich koledzy na zachodzie. Osobiście bardzo w to wątpię. Pamiętać należy, że w Polsce nie ma podmiotów, które zechciałyby wejść ze swoim kapitałem do tak dużej firmy żeglugowej. PŻM zostałaby więc prawdopodobnie sprzedana obcemu armatorowi a to z kolei oznaczałoby likwidację ośrodka zarządzania w Szczecinie, a w konsekwencji zwolnienie większości kadr lądowych i zastąpienie polskich marynarzy ich kolegami z Filipin czy Ukrainy.
A zatem nie „pieniacze” bronienie się przed jakimikolwiek zmianami własnościowymi, jak czasami się to przedstawia, lecz wizja spełnienia się jednego z dwóch wymienionych scenariuszy, obu - moim zdaniem - niekorzystnych dla firmy i pracowników, skłania nas do ciągłych apeli do rządu o pozostawienie PŻM przedsiębiorstwem państwowym. Po co zmieniać coś, co działa dobrze.
Przewodniczący Rady Pracowniczej PŻM
Kpt. ż. w. Mirosław Folta

„Tyłem do morza”
Pisanie o polskiej polityce morskiej jest zajęciem nużącym, gdyż praktycznie sprowadza się to do powtarzania starych prawd, które od wielu lat nie ulegają zmianie.
Paradoksalnie za czasów „komuny” państwo zwracało większą uwagę na rozwój gospodarki związanej z morzem, można się spierać o podłoże- ekonomiczne czy polityczne, pozostaje faktem że stocznie produkowały statki, porty tętniły życiem a wiele przedsiębiorstw w głębi kraju produkowało na potrzeby przemysłu morskiego.
I chociaż gospodarka była scentralizowana i państwowa a przepływem dóbr i materiałów rządziły wszelkiego rodzaju centrale i zjednoczenia przedsiębiorstwa rozwijały się i niejednokrotnie jakością wykonania produktu, dorównywały firmom zachodnim.
Nastanie gospodarki rynkowej zastało wszystkich wielkich producentów nie przygotowanych do wejścia w świat konkurencji i myślenia biznesowego.
Ciągnąc za sobą bagaż myślenia centralistycznego i nierentownych kontraktów (gdzie cena za statek nijak się miała do rzeczywistych kosztów a niejednokrotnie odzwierciedlała tylko polityczny układ zależności Polski od sąsiadów z „bloku socjalistycznego’), stocznie w krótkim czasie stanęły na krawędzi bankructwa.
Centrala zajęta reformowaniem gospodarki, praktycznie nie poświęciła większej uwagi wybrzeżu, ten trend jest widoczny do dziś , nasze morze postrzegane jest nie jako zaplecze przemysłowe i gospodarcze, mogące przynosić państwu znaczne dochody ale jako kawałek plaży z budkami, gdzie serwuje się nieśmiertelną rybkę z piwem i można popluskać się w Bałtyku.
Brak zainteresowania sprawami gospodarki morskiej ma wiele przyczyn i nie sposób wszystkie wymienić, gdyż każda zmiana rządu, sejmu, prezydenta czy układu politycznego, przekłada się na zmianę preferencji z jedną stałą opcją- brakiem zainteresowania polityką morską, czasami mniejszym a czasem większym.
Zmiana na rząd Donalda Tuska napawała optymizmem, do władzy doszedł człowiek z wybrzeża, istniała nadzieja że rozumiejąc sprawy morza, poświęci im należytą uwagę, niestety stało się to co zwykle, z Warszawy morza już nie widać .
Nawet powołanie na wicepremiera fachowca z branży pani Anny Wypych- Namiotko nic nie zmieniło, minęło niemal tysiąc dni i zmian nie widać.
Nadzieja że fachowiec, kapitan żeglugi wielkiej dokona zmian niezbędnych w funkcjonowaniu całego systemu gospodarki morskiej, się nie ziściła, samo bycie praktykiem nie daje gwarancji sukcesu, pani minister przyznaje że trudno jej się przebić z problemami do polityków, argumentuje że po zlikwidowaniu Ministerstwa Gospodarki Morskiej ,będąc włączona do Ministerstwa Infrastruktury ma mniejsze możliwości działania i wywierania nacisków, choćby na Ministerstwo Finansów.
To wszystko prawda, ale po dziś dzień nie ma ustawy o pracy na morskich statkach handlowych, wieczne konsultacje sprawiają że podatki od zarobków marynarskich a jest to niebagatelna kwota około miliarda dolarów rocznie, mogły by wpływać do budżetu państwa a nie do krajów „tanich bander”.
Brak tej ustawy należy zapisać na konto pani minister, tak samo jak brak kompleksowego programu rozwoju portów, które w trudnych czasach muszą radzić sobie same.
Zlikwidowano stocznie, ich upadek to typowy przykład indolencji władzy, łatwiej było pompować przez wiele lat pieniądze w źle zarządzane firmy, dawać wsparcie z budżetu na pensje niż sprywatyzować wtedy kiedy to jeszcze było możliwe, i dałoby nie tylko zastrzyk gotówki do budżetu ale pozwoliło także utrzymać miejsca pracy.
Nie dziwi mnie brak chętnych na majątek stoczni, odwiedzałem wielokrotnie stocznię szczecińską przed zamknięciem, wnioski jakie się nasunęły nie napawały optymizmem, majątek stoczni ulegał od 2000 roku stopniowej degradacji, przejęty kapitał produkcyjny przez Stocznię Nova, praktycznie uległ zupełnemu wyeksploatowaniu, ostatnie poważniejsze modernizacje miały miejsce jeszcze za czasu istnienia „Stoczni Szczecińskiej” S.A i rządów prezesa Piotrowskiego, wtedy to zakupiono nowoczesne maszyny do cięcia ukosowego blach, giętarki, wybudowano nowoczesną halę do spawania segmentów pod dachem i malowania, powstała nowa pochylnia zaczęto wdrażać kompleksową informatyzację procesu produkcyjnego.
Powstanie holdingu stoczniowego dawało nadzieję na „miękkie lądowanie” samej stoczni w razie kryzysu w produkcji statków.
Stocznia zaczęła stawać się konkurencyjna, koszty jej funkcjonowania systematycznie obniżano przez robotyzację procesu produkcji i pozbycie się jednostek generujących straty.
Powstanie Stoczni Nova po 2000 roku doprowadziło do rozwiązania holdingu i skupieniu się na produkcji statków, jak to się skończyło widać dzisiaj.
Brak profesjonalnego wsparcia ministerstwa w kolejnych przetargach sprawia że już niedługo pozostanie tylko wspomnienie po przemyśle stoczniowym.
Po dwu i pół roku sprawowania swojej funkcji zapytana o osiągnięcia pani minister stwierdza że udało się poszerzyć płaszczyznę dyskusji i wymiany zdań i stworzono szeroką formę porozumienia między portami i armatorami, jako żywo przypomina mi to nowomowę dygnitarzy partyjnych rodem z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.
Pretensje o upadek całej gospodarki morskiej należy kierować nie tylko do pani Anny Wypych- Namiotko, ale także do naszych parlamentarzystów, wybierani z okręgów nadmorskich powinni zabiegać o interesy ludzi morza a nie wikłać się w partyjne wojenki i podchody.
Brak prostych i jasnych przepisów sprawia że tranzyt ucieka z Polski, nasze prawo celne powinno zostać dostosowane do unijnego tak aby odprawa trwała krócej, obecnie w porównaniu z Niemcami czas odprawy u nas jest dwa razy dłuższy!.
Braki w infrastrukturze drogowej i kolejowej sprawiają że ładunki nie tylko kontenerowe ale i masowe omijają nasz kraj.
To wszystko co tworzy spójny krwioobieg gospodarki morskiej jest u nas gmatwaniną odrębnych instytucji i przepisów wzajemnie się wykluczających.
Tak długo jak nie będzie zrozumienia wśród polityków dla spraw morza i korzyści płynących z gospodarki morskiej, będziemy tylko nadmorską piaskownicą dla turystów i już wkrótce na zadane pytanie o polski przemysł morski będzie można odpowiedzieć: jaki przemysł ? morski? wolne żarty przecież tam już nic nie ma.
Leszek Kocela
Bliżej portu...
Z inicjatywy Prezydenta Szczecina Piotra Krzystka odbyło się spotkanie z Radą Interesantów Portu. To początek spotkań, które będą odbywały się, co kilka miesięcy. Kolejne zaplanowano w pierwszej połowie przyszłego roku. Podczas spotkania, które odbyło się na statku Bembridge przedstawiciele spółek portowych mieli okazję porozmawiać z prezydentem na temat problemów z funkcjonowaniem spółek portowych, bieżącej działalności oraz pespektyw rozwoju. Jednym z najistotniejszych problemów, który został przedstawiony to zły stan dróg prowadzących do portu oraz skomunikowanie z ul. Gdańską. W tym celu Rada ma wydelegować ze swojego grona 2-3 osoby, które wspólnie z przedstawicielami miasta utworzą zespół ds. komunikacji.
Czy będzie tunel
łączący wyspy
Uznam i Wolin?
Prezydent Świnoujścia Janusz Żmurkiewicz i jego zastępca Barbara Michalska na specjalnym posiedzeniu Sejmowej Komisji Infrastruktury poświęconemu budowie stałego połączenia pomiędzy wyspami Uznam i Wolin. Wniosek o zwołanie posiedzenia złożyła grupa posłów PiS. Udział wzięli m.in. posłowie komisji, przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury, w tym wiceminister Radosław Stępień, przedstawiciel Ministerstwa Finansów oraz prezydent Świnoujścia i jego zastępca.
Prezydent Janusz Żmurkiewicz przedstawił informację dotyczącą połączeń komunikacyjnych wysp Uznam i Wolin w Świnoujściu.
Gdynia

Gdynia Sailing Days
Znamy już kalendarz imprez żeglarskich w 2012 r. Na liście znalazło się oczywiście flagowe wydarzenie w Gdyni, czyli Żeglarskie Dni Gdyni – Gdynia Sailing Days.
Lista najważniejszych gdyńskich imprez:
01-3 maja – Puchar Arki – kl. Laser 4.7, Laser Radial, Laser;
18-20 maja – Puchar YKP Gdynia – kl. Optimist;
25 czerwca-8 lipca – Żeglarskie Dni Gdyni – Gdynia Sailing Days:
26-28 czerwca – Puchar Prezydenta Gdyni – kl. 470, 420, L, Laser Radial M, Laser 4.7; Europa;
29 czerwca-1 lipca – Dni High Performance, kl. 49er, 29er, A-Class, Kitesurfing,
1-8 lipca – Mistrz. Półk. Wsch. – kl. Star;
6-8 lipca – Puchar Trenerów – kl. Optimist;
13-15 lipca – Mistrzostwa Polski Juniorów – kl. Laser, Laser Radial K,
– Puchar Miasta Gdyni – kl. Laser 4.7, Laser Radial, Europa.

TYLKO W GDAŃSKU!!!
Gdańszczanie powitają nowy Rok wspólnie na Targu Węglowym. Atrakcją tegorocznego Sylwestra Miejskiego będzie nawiązanie bezpośredniego połączenia z najdokładniejszym na świecie zegarem pulsarowym, znajdującym się na poddaszu Kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. Parę sekund przed Północą na ekranie wkomponowanym w tło sceny pojawi się zegar elektroniczny, który umożliwi Gdańszczanom odliczyć czas do Nowego Roku z dziesięciokrotnie lepszą dokładnością niż dotychczas.
Zegar Pulsarowy GDAŃSK 2011 to pierwszy zegar na świecie, który jako podstawę czasu wykorzystuje impulsy wysyłane z gwiazd neutronowych – pulsarów. Co więcej, jest to pierwszy krok do utworzenia tzw. Pulsarowej Skali Czasu. Długookresowa dokładność wskazań tego zegara ma dziesięciokrotnie przewyższyć dotychczasową – atomową skalę czasu, najdokładniejszą jaką w tej chwili dysponuje świat.
- Pomorski

Gospodarka morska
szansą rozwoju
regionu pomorskiego

Gdzie Polacy znajdą
pracę w Niemczech?
Południe i zachód Niemiec są najchętniej wybierane przez Polaków szukających pracy u naszego sąsiada zza Odry. Popularnością – szczególnie wśród mieszkańców polskiego wybrzeża – cieszą się też landy północne. Bliższe naszej granicy wschodnie i centralne regiony Niemiec są dla Polaków mniej atrakcyjne. Czy zmieni się to po 1 maja, kiedy Niemcy otworzą się na pracowników zza wschodniej granicy?
Świat i Europa

03 - 10.02. 2012 r.
Financiers flock to wind farm workboat
Adjacent to Tower Bridge on London’s River Thames, St Katherine’s Dock is very much in the City of London and financiers had only to travel a few blocks for their first sighting of an offshore wind farm support vessel.
Big investment continues as Rostock grows
Port development company Hafen-Entwicklungsgesellschaft Rostock invested more than €55m in the infrastructure of the seaport last year.
Funding finds a home for SS Robin
The UK’s Heritage Lottery Fund (HLF) awarded a confirmed grant of just under £1m to the SS Robin Trust on Tuesday, enabling the world’s oldest complete steamship to re-open to the public.
Turkish yards take shelter in niche building
While the financial downturn has had a dampening overall effect on Turkish shipbuilding, the picture for its workboat projects is different, Murat Erdogan, Turkish maritime industry analyst and commentator told MJ.
ZMiGM
Związek Miast i Gmin Morskich w swojej działalności odwołuje się do idei Eugeniusza Kwiatkowskiego, który zakładając w 1946 roku Związek Gospodarczy Miast Morskich dał wyraz przekonaniu, że efektywność działania samorządów w dużej mierze warunkowana jest stopniem ich współpracy. Kondycja miast morskich z racji ich specyficznej sytuacji wynika nie tylko ze stanu rozwoju gospodarki morskiej, ale także stopnia przystosowania do efektywnego funkcjonowania w warunkach rygorów rynku światowego.
Przemysł drugiej prędkości
Stowarzyszenie stoczni europejskich CESA publikuje swoje raporty roczne dopiero jesienią, gdy większość danych z poprzedniego roku znana jest już z innych źródeł, więc najnowszemu raportowi nie warto poświęcać wiele miejsca. Powtarzamy tylko, że pod względem wielkości produkcji wyrażonej pojemnością skompensowaną brutto (CGT) zajęliśmy w 2010 roku 11 miejsce na 15 krajów, których przemysły stoczniowe uczestniczą w CESA (ale dwa z nich nie budują statków). 
Latarnie Morskie

Międzynarodowy Dzień
Latarń Morskich
Tradycyjnie dorocznie w trzecią niedzielę sierpnia obchodzony jest na całym świecie Międzynarodowy Dzień Latarń Morskich. W tym roku centrum obchodów była Latarnia Morska w Ustce. Latarnie Morskie w : Czołpinie, Ustce, Jarosławcu, Darłowie i Gąskach były udostępnione nieodpłatnie do zwiedzania.![]()
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Tak wyglądają statki
przy silnych mrozach.
Jeden lód
Zdjęcie: Marek Czasnojć

„Opowieści z Polskiej 1
- polskie Transatlantyki”
Do 2 lutego w Galerii Handlowej „Manhattan” w Gdańsku Wrzeszczu (al. Grunwaldzka 82) oglądać można wystawę „Opowieści z Polskiej 1 - polskie Transatlantyki”. Jej organizatorami są: Miasto Gdynia, Agencja Rozwoju Gdyni i Centrum Kultury w Gdyni.
Wystawa pokazuje legendę polskich transatlantyków, które od lat 30. XX wieku stanowiły dumę polskiej floty. Na archiwalnych, często niepublikowanych dotąd fotografiach ożywa nieistniejący już świat pasażerskiej żeglugi oraz historia niezwykłego adresu – Gdynia, ul. Polska 1. Tutaj powstał reprezentacyjny budynek Dworca Morskiego, zaś oddanie go do użytku 8 grudnia 1933 roku stało się datą oficjalnego uruchomienia gdyńskiego portu.
Dworzec Morski gościł tysiące pasażerów, którzy wyjeżdżali z kraju na pokładach polskich transatlantyków. Z Gdyni regularne linie żeglugowe utrzymywały komunikację ze Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Ameryką Południową, portami zachodniej Europy. Dla wielu Dworzec Morski był miejscem pożegnania z Polską. Tędy bowiem kierowali się za ocean w poszukiwaniu nowego życia polscy emigranci. Dworzec Morski był także pierwszym miejscem dla powracających do kraju. Epoka polskiej liniowej żeglugi pasażerskiej zakończyła się w 1988 roku, po wycofaniu ze służby ostatniego transatlantyku „Stefana Batorego”.
Wystawa przedstawia jeden z wielu wątków związanych z emigracją, które zaprezentowane zostaną w powstającym w zabytkowych już wnętrzach Dworca Morskiego Muzeum Emigracji. W ramach promocji idei ekspozycja odwiedzi w 2012 r. wybrane miasta w Polsce, w tym: Gdańsk, Sopot, Szczecin, Toruń, Bydgoszcz.
Organizatorem Muzeum Emigracji jest Miasto Gdynia. Więcej informacji na stronie internetowej: www.muzeumemigracji.pl .

Minęły dwa lata
od uratowania przez
R/V „Baltica” psa Baltika
Minęły dwa lata od szczęśliwego finału historii, którą śledziła cała Polska. Statek badawczy Morskiego Instytutu Badawczego – R/V „Baltica” uratował psa dryfującego wiele godzin na krze lodowej. Co słychać u Baltika i jego wybawcy, pana Adama Buczyńskiego?
Kundelek czuje się znakomicie i jest bardzo szczęśliwy. Latem, jako pełnoprawny członek załogi statku, wyrusza w łatwiejsze rejsy. Zimą, gdy warunki są trudniejsze, zostaje wraz z pracownikami Morskiego Instytutu Rybackiego – Państwowego Instytutu Badawczego. Gdy załoga wraca, od razu melduje się na wachtę. Uwielbia także spacery po lesie, oczywiście z panem Adamem.
W tym roku wspomógł nawet Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, przyłączając się wraz ze swoim panem do teatrzyku nauczycielskiego w Siemirowicach, gdzie mieszka Adam Buczyński. Zdjęcie w załączniku! Przesyłamy także fotografię załogi R/V „Baltica”. W centrum oczywiście pan Adam i honorowy psi obywatel Gdyni.

"Budowa nabrzeża w porcie
zewnętrznym..." na chłodni
Jak już informowaliśmy znane są już wyniki konkursu organizowanego przez ZMPSiŚ S.A. dotyczącego wykonania projektu graficznego reklamy wielkoformatowej promującej inwestycję Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście S.A. pn.: „Budowa nabrzeża w porcie zewnętrznym w Świnoujściu” współfinansowaną przez Unię Europejską w ramach Program energetycznego na rzecz naprawy gospodarczej (European Energy Programme for Recovery).
Zadanie stworzenia projektu skierowane było głównie do mieszkańców Szczecina i Świnoujścia, w tym młodych grafików i projektantów. Konkurs polegał na wykonaniu jak najciekawszego i tematycznie związanego z naszą inwestycją, projektu graficznego reklamy. Na konkurs wpłynęło wiele ciekawych i niebanalnych projektów reklam. Najlepszą pracę zgłosił Piotr Zalewski i to właśnie on z rąk Jarosława Siergieja, Prezesa Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA, w dniu 19 grudnia w siedzibie Spółki odebrał nagrodę rzeczową w postaci iPada.
Reprezentacja
wyłoniona!
129 osób liczy dziś Reprezentacja Szczecina na TTSR 2012. Wybór nie był łatwy. Zainteresowanie było ogromne. Planowaliśmy, że Reprezentacja Szczecina liczyć będzie 108 osób.
Po negocjacjach z Armatorem żaglowca Fryderyk Chopin zwiększyliśmy liczbę miejsc na pokładzie. To nie wszystko. Czarterujemy dodatkowy żaglowiec, co zwiększy naszą Reprezentację o około 40osób!Osoby, które nie znalazły się na j liście, a zostały zakwalifikowane do Reprezentacji Szczecina na TTSR 2012 otrzymają propozycję popłynięcia na innym żaglowcu w pierwszym etapie regat z Saint Malodo Kadyksu. Chętni mogą także wybrać rejsy dochodzące na jachcie Dar Szczecina.
Nasza Reprezentacja rośnie w siłę! Szczecin zachęca do uprawiania żeglarstwa tych, którzy nie mieli okazji jeszcze spróbować. Jak, co roku, płynie z nami także młodzież z terenu województwa. Po raz pierwszy dołączyli do nas chętni z Katowic i Warszawy. Będą także młodzi żeglarze z Wilna.
Informacje o dodatkowym naborze już niebawem.
Pełna lista Reprezentacji Szczecina : ttsr.eu i facebook.com/szczecinttsr
Warszawa:Na Bałtyku powstaną morskie autostrady
Do 2030 roku Unia Europejska powinna zbudować spójny system transportu, w tym morskiego, co w mniejszej części zostanie sfinansowane ze wspólnych środków unijnych. Ale i o nie należy właściwie aplikować, zgłaszając racjonalne projekty.
Na dofinansowanie mogą liczyć dobre projekty inwestycyjne, które nie tylko uwzględniają szanse rozwoju multimodalności, ale pozytywnie oddziaływają na otoczenie, uwzględniają aspekty ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju regionu.
O tych m.in. sprawach mówiono podczas międzynarodowej konferencji w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, poświęconej rozwojowi polskich portów morskich, autostrad morskich oraz zielonych korytarzy.
- Konferencja pozwoliła skonfrontować polskie projekty i pomysły z wizją osób, które na forum UE koordynują programy rozwoju portów i autostrad morskich - powiedziała wiceminister Anna Wypych-Namiotko. - Ale przede wszystkim musimy mieć przygotowane plany średnio- i długoterminowe, bowiem bez nich nigdy nie doprowadzimy do rozwoju portów, jak robią to doświadczone w branży i znaczące kraje.
Jose Anselmo, główny koordynator sieci TEN-T w Komisji Europejskiej przypomniał, że do budowy spójnej sieci transportowej, zarazem mogącej sprostać rosnącym potrzebom przewozów ludzi i ładunków, przy jednoczesnym zmniejszaniu zużycia paliw i emisji spalin, potrzeba zbudować nie tylko 10 głównych korytarzy transportowych. KE wymienia ponadto potrzebę budowy 85 głównych centrów logistycznych przy portach lotniczych, przy 138 morskich i śródlądowych portach oraz 28 przejść granicznych z krajami sąsiadującymi z UE. W szczególności ważna jest budowa infrastruktury dla transportu intermodalnego wokół istniejących portów.
Według szacunków, do zbudowania do 2030 roku głównej sieci transportowej w UE potrzeba 500 mld euro (a 1,5 bln sieci kompleksowej), z czego połowę tej kwoty należy wydać do 2020 roku. Gros tych środków muszą zgromadzić państwa, samorządy, prywatni inwestorzy i operatorzy, bowiem wkład UE będzie relatywnie niewielki - np. do programu Connecting Europe Facility (CEF) wyniesie 31,7 mld euro.
Z prezentacji przedstawicieli portów w Elblągu, Gdańsku, Gdyni i kompleksu Szczecin-Świnoujście wynika, że wszystkie zarządy realizują projekty inwestycyjne do 2015 roku, a większość z nich ma także plany inwestowania o dłuższym horyzoncie.
Gdańsk: DCT Gdańsk przeładował o 41 proc. więcej ladunków w 2011 r.
W ub.r. Głębokowodny Port Kontenerowy w Gdańsku (Deepwater Container Terminal) przeładował 634,9 tys. TEU ładunków, czyli prawie o 41 proc. więcej niż w 2010 roku.
Jest to efekt nie tylko poprawy koniunktury w światowych przewozach morskich w kontenerach (według wstępnych szacunków, wzrosły one o kilkanaście procent), co nowych tendencji zachodzących na liniach Azja-Europa i wyraźnego rozdzielenia linii Daleki Wschód-Europa Zachodnia oraz Daleki Wschód-Bałtyk.
- Kryzys światowy i spadek stawek frachtów wymusiły poszukiwanie przez największych armatorów alternatywnych, tańszych połączeń dla klientów - mówi Boris Wenzel, dyrektor zarządzający DCT Gdańsk. - W efekcie w ub.roku wystąpiła wyraźnie tendencja przesunięcia się części ładunków z portów basenu Morza Północnego na Bałtyk, w tym w szczególności do Gdańska.
Zmiany te zapoczątkował największy przewoźnik na świecie Maersk Line (ma 16 proc. udział w światowych przewozach kontenerowych), bowiem w kwietniu włączył port w Gdańsku do grona swoich strategicznych partnerów. Systematycznie, raz na tydzień, do DCT zawija jeden z kontenerowców tego armatora, a od czerwca - są to największe obecnie pływające superpojemnikowce o zdolności przewozu 13-15 tys. TEU, czyli prawie dwukrotnie większe niż poprzednio. Jest to możliwe, bowiem DCT Gdańsk ma baseny o głębokości 16,5 m i jest pierwszym terminalem na Bałtyku, zdolnym do obsługi wielkogabarytowych statków klasy Post-Panamax.
Terminal ten systematycznie się rozwija. W końcu ub.r. zarząd zakupił nowe urządzenia za- i wyładunkowe, które zwiększą roczną zdolność przeładunkową, wynoszącą 600 tys. TEU (jednostka określająca standardowy, 20-stopowy kontener).
- Mając pięć suwnic typu STS, w 2012 roku osiągniemy zdolności przeładunku ok. 1 mln TEU - podkreśla dyrektor Wenzel. - Planujemy jednak sukcesywnie zwiększać pojemność naszych placów składowych tak, by w 2013 roku osiągnąć 1,5 miliona TEU.
Według niego, w pierwszej połowie tego roku zarząd DCD planuje także podwoić zdolności przeładunkowe bocznicy kolejowej. "Wprowadzimy do obsługi kolei dwie suwnice typu RTG, a rozważamy także możliwość zakupu suwnic RMG".
Na zapleczu DCT planowana jest budowa nowego centrum logistycznego.
- Dzięki niemu będziemy w stanie zapewnić liniom żeglugowym zintegrowane usługi w składowania pustych kontenerów oraz pełnej obsługi depot bez konieczności opuszczania terminalu, co zapewni spore oszczędności na kosztach transportu - dodaje Boris Wenzel.
Nie bez znaczenia dla losów DCT są też poprawiają się w otoczeniu portu warunki transportu drogowego i kolejowego oraz magazynowania. W jego pobliżu na 110 hektarowej działce leży Pomorskie Centrum Logistyczne. Inwestycje w nim planuje m.in. Grupa Goodman, międzynarodowy deweloper, we współpracy z InvestGDA. Wstępna koncepcja zagospodarowania przewiduje, że może tu powstać nawet do 500 tys. metrów kw. powierzchni magazynowych oraz do 40 tys. metrów kw. biur. Wartość inwestycji ma przekroczyć 300 mln euro.
Warszawa: Gazociąg Jeleniów - Dziwiszyn otwarty
Ministerstwo Skarbu Państwa wraz z GAZ-SYSTEM S.A. dokonało w czwartek uroczystego otwarcia, połączonego ze zwiedzaniem gazociągu Jeleniów-Dziwiszów.
Gazociąg Jeleniów-Dziwiszów jest ważnym elementem programu rozbudowy infrastruktury przesyłowej na Dolnym Śląsku. Ma na celu zwiększenie importu gazu ziemnego do Polski z kierunku zachodniego przez punkt w Lasowiena granicy polsko-niemieckiej.
W uroczystościach, oprócz Ministra Skarbu Państwa Mikołaja Budzanowskiego, udział wzieli: m.in. Jan Chadam - Prezes Zarządu Operatora Gazociągów Przesyłowych GAZ-SYSTEM S.A. oraz Andrzej Lisowski– Dyrektor Oddziału GAZ-SYSTEM S.A. we Wrocławiu.
Szczecin: Elektroniczny system kruszenia lodu za 170 tys. zł.
Elektroniczny system koordynujący akcje kruszenia lodu na Odrze został zaprezentowany w poniedziałek w Szczecinie. System umożliwia śledzenie na monitorze pracujących na rzece lodołamaczy.
Na ekranie centrum koordynacyjnego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) w Szczecinie w czasie rzeczywistym pojawiają się informacje o dokładnej pozycji, prędkości i kierunku, w jakim porusza się lodołamacz.
Dyrektor RZGW w Szczecinie Roman Kreft powiedział, że nowy system bardzo ułatwi pracę - pozwoli lepiej planować i prowadzić bardziej efektywnie akcje kruszenia lodu. Wszystkie lodołamacze (osiem), którymi dysponuje RZGW, są wyposażone w urządzenia przekazujące informacje do centralnej bazy.
Lodołamacze są wyposażone w urządzenie przekazujące aktualną pozycję jednostki do centrum w siedzibie RZGW w Szczecinie. Przekaz współrzędnych do centralnej bazy danych odbywa się poprzez transmisję internetową (GPRS). Na pokładzie mapowym powstaje wizualizacja z pozycjami lodołamaczy.
Strona niemiecka jest również zainteresowana wprowadzeniem systemu na swoich jednostkach. Na razie jeden niemiecki lodołamacz testuje możliwości nowego rozwiązania.
Zdjęcie Tygodnia

DCT

Katarzyna Melzacka
Miss AMW
Katarzyna Melzacka, studentka II roku pedagogiki na Wydziale Nauk Humanistycznych i Społecznych Akademii Marynarki Wojennej została Miss Uczelni.
Wybrała specjalność na studiach praca socjalna. W grudniu ukończy 21 lat, a w wolnych chwilach czyta książki i ćwiczy taniec fireshow.

Wyłączność negocjacyjną przyznano
Konsorcjum Polen Line z siedzibą w Warszawie
Polska Żegluga Bałtycka S.A.
z siedzibą w Kołobrzegu
- udzielenie wyłączności negocjacyjnej
Minister Skarbu Państwa, po zapoznaniu się z rekomendacją Zespołu do spraw negocjacji odnośnie złożonych wiążących propozycji warunków umowy na zakup akcji Spółki Polska Żegluga Bałtycka S.A. z siedzibą w Kołobrzegu dokonał wyboru i dopuścił do dalszego etapu negocjacji oraz udzielił wyłączności negocjacyjnej Konsorcjum Polen Line z siedzibą w Warszawie.
Termin negocjacji wyłącznych został wyznaczony do dnia 17 stycznia 2012 r.
W przypadku braku porozumienia dotyczącego możliwości zawarcia umowy sprzedaży w ww. terminie Minister Skarbu Państwa nie wyklucza powrotu do negocjacji ze wszystkimi Potencjalnymi Inwestorami, którzy złożyli wiążące propozycje warunków umowy.
Źrodło: MiO -21.12.2012 r. - godz.11.15

Biomasa, nowa specjalność
w zespole
Szczecina i Świnoujścia
W najnowszym wydaniu NPG przeczytamy m.in.:
"W portach Szczecina i Świnoujścia coraz częściej pojawiającym się ładunkiem jest biomasa, która w imporcie z Afryki trafia do przemysłu energetycznego. W mijającym roku do końca listopada przeładowano jej ponad 185 tys. ton, czyli trzy i pół razy więcej niż w roku 2010 (52 tys. t). Złożyły się na to pelety z trocin, orzechów, oliwek, słonecznika, granulatu drzewnego, ale przede wszystkim palety z masłosza. Zwiększone przeładunki zaczęły się latem na terenie nabrzeży Bulk Cargo – Port Szczecin zaraz po uruchomieniu opalania Elektrowni Szczecin przy ul. Gdańskiej biopaliwami, ale także na nabrzeżach Portu Handlowego w Świnoujściu i przy Elewatorze Ewa. Biopaliwa w naszych portach mają ścisły związek z wypełnieniem przez polską energetykę norm dyrektywy Unii Europejskiej o zwiększaniu udziału w energetyce paliw pochodzących ze źródeł odnawialnych. Przypomnijmy, do 2020 r. ma ich być 15 proc."


Kolejny Album
Marka Czasnojcia
Staraniem wydawnictwa ZAPOL ze Szczecina ukazał się ciekawy album SZCZECIN Wały Chrobrego autorstwa artysty fotografika Marka Czasnojcia.
Okazją do wydania jest właśnie trwające stulecie tego architektonicznego obiektu stanowiącego ikonę Szczecina. Album zawiera liczne ilustracje początków powstawania Wałów i zdjęć wyłącznie aktualnych. W ten sposób powstała klamra historyczna tego interesującego zespołu urbanistycznego pokazanego w ujęciach ogólnych jaki i w drobnym detalu.

6 lutego 2012 – Szczecin
O godzinie 13.00 w siedzibie Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście S.A. odbędzie się konferencja prasowa, której tematem będzie realizacja projektu szkoleniowego „Podniesienie kwalifikacji pracowników branży obsługi portów – szansą na rozwój regionu”. Projekt realizowany jest w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, Działanie 8.1.1.
W projekcie uczestniczą; Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście S.A., DB Port Szczecin Sp. z o.o. oraz Bulk Cargo-Port Szczecin. Wartość projektu wynosi ponad 4 mln zł. Jest to pierwszy tak duży projekt realizowany wspólnie przez podmiot zarządzający infrastrukturą portową- Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście S.A. oraz dwie największe spółki operatorskie działające na terenach portowych.
W konferencji prasowej wezmą udział prezesi spółek DB Port Szczecin – Manfred Michel i Bulk Cargo Port Szczecin – Bogusław Trzciński.
8 lutego 2012 r. - Gdynia
Konferencja prasowa na temat podsumowania wyników za 2011 r. w Porcie Gdynia
13 kwietnia 2012 - Gdynia
„Testament MRS Titanic. 100 lat po tragedii". W związku z 100 rocznicą zatonięcia MRS Titanic, Urząd Morski w Gdyni, Liga Morska i Rzeczna oraz Stowarzyszenie Kapitanów Żeglugi Wielkiej organizują powyższe seminarium w celu ukazania znaczenie tej tragedii,a także jej wpływ na rozwój żeglugi.
27-29 czerwca 2012 r. - Gdańsk
Bałtyckie Targi Militarne BALT-MILITARY EXPO oraz Międzynarodowa Konferencja Naukowo-Techniczna „Technologie morskie dla obronności i bezpieczeństwa” NATCON (Naval Technology Conference).
19-21 września 2012 r. – Wrocław
Międzynarodowe Targi i Konferencja Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Wodnej












































